• klubalpin@klubalpin.pl
  • 602 262 955
  • Aktualności

Fotogaleria Mariazell 2017

sobota , Sie 12 2017
10431

Podziękowanie dla pielgrzymów

środa , Lip 19 2017
15347

Chrystus Zmartwychwstał

sobota , Kwi 15 2017
23929

Mariazell 2017

Fotogaleria Mariazell 2017

Fotogaleria Mariazell ...

2017-08-12 19:33:17

Podziękowanie dla pielgrzymów

Podziękowanie dla ...

2017-07-19 12:06:21

Dzień VIII - Traisen-Mariazell

Dzień VIII - ...

2017-07-14 22:09:53

Kolejny dzień naszego pątniczego trudu rozpoczął się od mocnego akcentu jakim była Msza św. sprawowana pod gołym niebem, a moc tego spotkania przejawiała sie głównie świeżym porannym powietrzem, o którym, jeśli powiem, że było rześkie to będzie bardzo łagodne określenie. Ta rześkość wyostrzyła wszystkim apetyt na śniadanie, które od rana gromko pokrzykując przygotowywał wraz ze swoimi pomocnicami:Wiolettą i Aleksandrą (które nawiasem mówiąc mieliśmy okazje wczoraj poznać) nasz Mistrz pielgrzymkowej kuchni. Wielu pielgrzymów pośród tych rarytasów (wszystko było by dobrze gdyby nie piątek) dostrzegło gotowane jajka. Co w ty dziwnego zapytacie? Więc, było to w czasach gdy jeszcze dinozaury chodziły po ziemi, a kolarze niczym Fred Flinston przemierzali bezkresne lodowce, wówczas jak wieść gminna niesie, gdy na śniadanie pojawiały się jajka na twardo lub jajecznica, była to zapowiedź bardzo trudnego etapu. Nie dziwcie się więc, że blady strach padł na pielgrzyma. Ostatecznie okazało się, że to „niezłe jaja” są.

Punktualnie o 8.30 wyjechaliśmy zmierzając do Plastowiec. Trasa tego dnia wiodła niedaleko południowej granicy Słowacji z Wegrami. Malownicza kraina, lekko pofałdowana, poprzecinana pasami dojrzewającej pszenicy. Peleton pielgrzymkowy przejeżdżał dziś przez Rimavską Sobotę, gdzie we wczesniejszych latach kolarze pielgrzymi zatrzymywali się na nocleg. Tu ciekawostka która potwierdza tezę, że podróże kształcą. Mianowicie w tym mieście m.in. ks. Mariusz poznał słowackie określenie na lutownicę, (nie obyło się oczywiście bez szczypty humoru, ale musiał by wam to opowiedzieć sam zainteresowany), a brzmi ono „cinovacka”. W pięknym słońcu, kolarze dosłwonie przemnknęli przez Lucenec i Velky Krtis, aby pod koniec dnia po pokonaniu niezbyt trudnej przełęczy zjechać w dół prosto na nocleg.