• klubalpin@klubalpin.pl
  • 602 262 955
  • Aktualności

Zawiercie - Częstochowa

niedziela , Lip 03 2016
1240

Kalwaria Zebrzydowska - Zawiercie

niedziela , Lip 03 2016
1302

Limanowa - Kalwaria Zebrzydowska

piątek , Lip 01 2016
1223

Mariazell 2017

Dokumenty zgłoszeniowe

Dokumenty zgłoszeniowe

2017-02-22 21:32:53

Warunki uczestnictwa

Warunki uczestnictwa

2017-02-22 21:18:44

Rowerem w Alpy

Rowerem w Alpy

2017-01-10 20:49:46

Ten etap owiany pielgrzymkowa legendą wydawał sie być najtrudniejszy do czasu, gdy peleton kolarzy – pielgrzymów nie zaczął jeździć innymi trasami, m.in. do Lourdes czy Fatimy, gdzie okazało się, że są trudniejsze i nawet dłuższe podjazdy, które chcąc nie chcąc musieliśmy pokonać. Dzisiejszego dnia, nawet poranny, dość mocny deszcz nie spowodował takiego niskiego morale, jak grupa panikarzy, którze siejąc defetyzm, szeptami przestrzegała przed niszczącym podjazdem, jednakże szybka reakcja pierwszego sekretarza klubu zapobiegła narodowej tragedii ( wow, zabrzmiało jak z poprzedniej epoki). Kiedy juz peleton ruszył, było po frytkach, trzeba było jechać na Magdalensberg. W autokarze pozostali ci, którzy z przyczyn obiektywnych nie mogli jechać.

Grunt to pozytywne nastawienie i równe tempo, a po 27 kilometrach ni stąd, ni z owąd okazało się, ze już jesteśmy na szczycie. Kto był pierwszy, to oprócz smaku zwycięstwa, poczuł dodatkow przenikliwy chłód (więc odczucia się wyzerowały). Trud podjazdu zrekompensowały piękne widoki ze szczytu, które zapierały dech w piersiach (jeżeli tego wcześniej nie uczyniło zimno) i „królewski zjazd” wymagający trochę więcej wprawy niż zwykła jazda po przysłowiowe piwo. Trzeba było wielkiej wyobraźni i ostrożności, bo wszelkie przejawy „kozaczenia” mogły się w najlepszym wypadku skończyć na słuchaniu polskiej muzyki disco polo w naszym serwisowym wozie. Po zjeździe czekał na kolarzy drugi etap dzisiejszej trasy, która wiodła po bardzo pięknych i malowniczych terenach, iście z bajki. Zapachy tradycyjnej polskiej kuchni rozpływające sie wokół St. Johann świadczyły, że nocleg blisko, a nasz kulinarny czarodziej, na pewno wyczaruje dla nas coś magicznego.